Stopa Mortona – dlaczego problem nie jest w palcach
Jan 31, 2026Stopa Mortona bardzo rzadko boli tam, gdzie wszyscy jej szukają.
Jeszcze rzadziej jest problemem samym w sobie.
Najczęściej trafiają do nas osoby, które już wiedzą, że mają stopę Mortona.
Mają to zapisane w opisie RTG.
Usłyszeli to od fizjoterapeuty, ortopedy albo podologa.
Czasem noszą wkładki. Czasem kilka par – „bo jedne nie pomogły, ale te kolejne już miały”.
A mimo to:
-
dalej boli biodro,
-
dalej ciągnie pachwina,
-
dalej „coś strzela” w krzyżu,
-
dalej bark po jednej stronie nie chce pracować,
-
a bieganie albo dłuższe chodzenie kończy się zmęczeniem nie tam, gdzie powinno.
I w tym momencie pojawia się kluczowe pytanie:
Czy stopa Mortona jest przyczyną – czy tylko informacją o tym, co dzieje się wyżej?
Problem ze stopą Mortona nie polega na tym, że „pierwsza kość jest krótsza”
To jest fakt anatomiczny.
Ale fakt anatomiczny sam z siebie nie tworzy bólu.
W praktyce widzimy trzy grupy osób:
-
osoby ze stopą Mortona bez żadnych objawów,
-
osoby ze stopą Mortona i bólem tylko lokalnym,
-
osoby, u których stopa Mortona uruchomiła cały łańcuch kompensacji w górę ciała.
I to właśnie trzecia grupa trafia do GSP.
Bo tam:
-
stopa przestaje być tylko stopą,
-
a zaczyna być pierwszym miejscem, w którym widać problem całego wzorca ruchu.
Dlaczego klasyczne podejście tak często nie działa
Najczęstszy schemat wygląda tak:
„Masz stopę Mortona → trzeba wzmocnić stopę / dać wkładkę / rozciągnąć paluch”
Czasem to daje ulgę.
Na chwilę.
Czasem pogarsza sprawę.
Czasem… nic się nie zmienia.
Dlaczego?
Bo stopa nie pracuje w izolacji.
Nie jest osobnym bytem biomechanicznym.
Jest elementem układu, który:
-
musi przyjąć ciężar ciała,
-
przetoczyć go w czasie chodu,
-
oddać energię w wybiciu,
-
i zsynchronizować się z rotacją miednicy, tułowia i kończyny górnej.
Jeśli w tym układzie coś nie działa, stopa:
-
nie „psuje się”,
-
tylko przejmuje rolę ratunkową.
Stopa Mortona bardzo często jest właśnie takim mechanizmem ratunkowym.
Stopa jako miejsce ucieczki środka ciężkości
W GSP patrzymy na stopę inaczej niż klasycznie.
Nie pytamy najpierw:
„Który mięsień jest słaby?”
Tylko:
„Gdzie ucieka środek ciężkości i dlaczego ciało nie chce obciążyć I promienia?”
Bo skrócona pierwsza kość śródstopia:
-
zmienia sposób, w jaki stopa może przyjąć obciążenie,
-
ale to nie ona decyduje, czy ciało z tego skorzysta.
Jeśli ciało:
-
nie ufa osi kończyny dolnej,
-
nie ma stabilnego biodra,
-
ma zaburzoną rotację miednicy,
-
albo brakuje mu kontroli w stawie biodrowo-krzyżowym,
to nie wejdzie w I promień, nawet jeśli anatomicznie „da się”.
I wtedy:
-
ciężar ucieka na II i III promień,
-
przeciąża się przodostopie,
-
aktywują się mięśnie „zastępcze”,
-
a stopa zaczyna wyglądać jak problem pierwotny.
Dlaczego jedni ze stopą Mortona biegają maratony, a inni nie mogą chodzić
To jest jedno z najważniejszych pytań, jakie warto sobie zadać.
Jeśli stopa Mortona sama w sobie byłaby problemem:
-
wszyscy z tą cechą mieliby ból,
-
wszyscy potrzebowaliby wkładek,
-
wszyscy mieliby podobne objawy.
A tak nie jest.
Różnica leży w:
-
sposobie, w jaki ciało kompensuje,
-
kolejności przejmowania obciążeń,
-
i w tym, czy kompensacja odbywa się „lokalnie”, czy systemowo.
I właśnie dlatego:
-
u jednej osoby problem „zatrzymuje się” na stopie,
-
u innej idzie w kolano,
-
u kolejnej w biodro,
-
a u jeszcze innej kończy się bólem barku albo szyi.
Dlaczego w GSP nie zaczynamy od ćwiczeń na stopę
To bywa zaskakujące.
Bo ktoś przychodzi z diagnozą „stopa Mortona” i słyszy:
„Na razie nie będziemy jej wzmacniać.”
Nie dlatego, że stopa jest nieważna.
Tylko dlatego, że nie zawsze jest pierwszym ogniwem, które trzeba naprawić.
Jeśli:
-
miednica jest ustawiona asymetrycznie,
-
staw biodrowo-krzyżowy pracuje jednostronnie,
-
a rotacja tułowia jest zablokowana,
to ćwiczenia lokalne na stopę:
-
albo nie zadziałają,
-
albo wręcz wzmocnią kompensację.
W GSP kolejność ma znaczenie.
I to ona decyduje, czy stopa Mortona stanie się problemem… czy tylko ciekawostką anatomiczną.
O czym jest ten artykuł (i czym nie jest)
Ten tekst nie jest:
-
poradnikiem „jak wzmocnić stopę Mortona w 10 minut”,
-
listą ćwiczeń do zrobienia w domu,
-
ani obroną lub krytyką wkładek.
Ten tekst jest:
-
analizą biomechaniczną,
-
pokazaniem ciągłości kompensacji od stopy do tułowia,
-
i wprowadzeniem do sposobu myślenia, w którym stopa Mortona jest elementem większej układanki.
Pokażemy:
-
jak ją diagnozujemy w GSP (w statyce i w ruchu),
-
jak wygląda kompensacja w samej stopie,
-
jak przenosi się na kończynę dolną,
-
jak wpływa na staw biodrowo-krzyżowy i miednicę,
-
i dlaczego bez zrozumienia całego wzorca żadne „ćwiczenie na stopę” nie ma sensu.
Na końcu zobaczysz też pełne case study Bartka, w którym krok po kroku rozbieramy stopę Mortona:
-
od diagnostyki,
-
przez kompensacje,
-
po realne decyzje treningowe.
Bez skrótów. Bez marketingu. Z surowym materiałem.
Czym naprawdę jest stopa Mortona – anatomia vs biomechanika
Stopa Mortona bardzo często jest opisywana jednym zdaniem:
„skrócona pierwsza kość śródstopia”.
I to zdanie – choć prawdziwe anatomicznie – zrobiło więcej szkody niż pożytku.
Bo sugeruje, że:
-
problem jest lokalny,
-
problem jest statyczny,
-
problem da się „naprawić” w obrębie samej stopy.
Tymczasem w praktyce klinicznej i treningowej to dopiero punkt startowy, a nie diagnoza.
Anatomia: fakt, który niczego jeszcze nie tłumaczy
Anatomicznie stopa Mortona oznacza:
-
względnie krótszy I promień (pierwszą kość śródstopia),
-
zmienioną parabole głów kości śródstopia,
-
potencjalnie mniejsze pole kontaktu palucha z podłożem w fazie wybicia.
To jest cecha strukturalna.
A cecha strukturalna:
-
nie boli sama z siebie,
-
nie determinuje automatycznie funkcji,
-
nie mówi nic o tym, jak ciało z niej korzysta.
W GSP mówimy wprost:
Struktura daje możliwości – funkcja decyduje, co z nich zostanie użyte.
Dlaczego sama anatomia nie wystarcza
Gdyby anatomia była decydująca:
-
każda stopa Mortona bolałaby tak samo,
-
każdy właściciel tej stopy miałby ten sam wzorzec chodu,
-
każde kolano, biodro i kręgosłup reagowałyby identycznie.
A tak nie jest.
Widzimy osoby:
-
z wyraźną stopą Mortona, które funkcjonują perfekcyjnie,
-
oraz osoby z niewielką różnicą długości I promienia, które rozsypują się ruchowo.
Różnica nie leży w kości.
Różnica leży w biomechanice całego układu.
Biomechanika: pytanie nie „co jest krótsze”, tylko „kto przejmuje obciążenie”
Z punktu widzenia ruchu kluczowe pytanie brzmi:
Czy ciało jest w stanie bezpiecznie oprzeć ciężar na I promieniu i wykorzystać go do wybicia?
Jeśli odpowiedź brzmi „tak”:
-
stopa Mortona może pozostać tylko ciekawostką anatomiczną,
-
ciężar przechodzi płynnie,
-
łuk podłużny pracuje sprężyście,
-
a reszta ciała synchronizuje się bez konfliktu.
Jeśli odpowiedź brzmi „nie”:
-
ciężar zaczyna uciekać,
-
stopa szuka alternatywnych punktów podparcia,
-
a kompensacja rusza dalej w górę.
I to „nie” bardzo rzadko wynika wyłącznie z długości kości.
Ucieczka z I promienia – kluczowy moment
W praktyce stopa Mortona nie polega na tym, że I promień nie istnieje.
On istnieje – tylko ciało nie chce z niego korzystać.
Dlaczego?
Najczęstsze powody:
-
brak stabilnej osi kończyny dolnej,
-
brak kontroli rotacyjnej biodra,
-
zaburzona praca miednicy,
-
brak zaufania układu nerwowego do wybicia po tej stronie.
Wtedy:
-
ciężar ciała przenosi się na II i III promień,
-
przodostopie przejmuje rolę stabilizatora,
-
mięśnie krótkie stopy zaczynają pracować „za dużo i za długo”.
To moment, w którym:
-
pojawia się przeciążenie,
-
zaczynają się dolegliwości,
-
a stopa dostaje etykietę „problematycznej”.
Dlaczego wzmacnianie stopy często pogarsza sprawę
To jeden z najbardziej kontrowersyjnych momentów.
Jeśli stopa:
-
kompensuje brak kontroli wyżej,
-
jest przeciążona funkcją stabilizacji,
-
pracuje jako „hamulec bezpieczeństwa”,
to jej dalsze wzmacnianie:
-
nie przywraca funkcji,
-
tylko utrwala rolę kompensacyjną.
Widzimy to często:
-
stopa „robi się twarda”,
-
zakres się zmniejsza,
-
przodostopie staje się jeszcze bardziej dominujące,
-
a I promień dalej nie wraca do gry.
Problem nie znika – tylko zmienia formę.
Co z tego wynika dalej
W kolejnych częściach pokażemy:
-
jak odróżnić stopę Mortona funkcjonalną od kompensacyjnej,
-
jak wygląda diagnostyka w statyce i w ruchu,
-
gdzie dokładnie zaczyna się łańcuch kompensacji,
-
i dlaczego u jednych osób zatrzymuje się na stopie, a u innych idzie aż do barku.
Bo stopa Mortona nie jest początkiem problemu.
Jest miejscem, w którym problem staje się widoczny.
stopa Mortona nie jest problemem statycznym.
Jest problemem strategii obciążania w ruchu.
A strategii ruchu:
-
nie zobaczysz w leżeniu,
-
nie wyczytasz z opisu badania,
-
nie zgadniesz po kształcie stopy.
Dlaczego statyka bywa zdradliwa
W statyce możemy zobaczyć:
-
długość palców,
-
ułożenie głów kości śródstopia,
-
napięcie tkanek miękkich,
-
kontakt palucha z podłożem.
To są dane.
Ale nie są to jeszcze informacje funkcjonalne.
Bo ta sama stopa:
-
w staniu może wyglądać „źle”,
-
a w chodzie pracować zaskakująco dobrze.
Albo odwrotnie:
-
w statyce wygląda „niegroźnie”,
-
a w ruchu kompletnie ucieka z osi.
Dlatego w GSP statyka to wstęp, a nie diagnoza.
Co sprawdzamy w statyce (i po co)
Statyka ma sens, jeśli wiemy, czego w niej szukamy.
W przypadku stopy Mortona patrzymy m.in. na:
-
realny kontakt I promienia z podłożem,
-
ustawienie palucha (czy jest biernie „dociśnięty”, czy aktywnie stabilny),
-
rozkład napięć w przodostopiu,
-
reakcję stopy na lekkie przesunięcie środka ciężkości.
Nie po to, żeby powiedzieć:
„Tu jest problem”
ale po to, żeby zapytać:
„Czy ta stopa w ogóle ma warunki, żeby przyjąć obciążenie?”
To subtelna, ale kluczowa różnica.
Moment przełomowy: chód
Prawdziwa diagnostyka stopy Mortona zaczyna się w chodzie.
Bo dopiero w ruchu widać:
-
gdzie naprawdę idzie ciężar ciała,
-
z czego ciało rezygnuje,
-
i co przejmuje rolę stabilizatora.
W GSP interesują nas szczególnie:
-
faza podporu,
-
moment przejścia środka ciężkości nad stopą,
-
oraz wybicie.
To właśnie tam zapada decyzja:
czy I promień wejdzie do gry, czy zostanie pominięty
Co widzimy w chodzie przy stopie Mortona
Najczęstsze scenariusze:
1. Ucieczka ciężaru na II–III promień
-
stopa „przewala się” do przodu,
-
przodostopie bierze na siebie stabilizację,
-
paluch jest obecny, ale bierny.
2. Skrócone wybicie
-
brak pełnego przejścia przez przodostopie,
-
krok kończy się wcześniej,
-
ciało „oszczędza” końcówkę fazy podporu.
3. Asymetria między stronami
-
jedna stopa pracuje płynnie,
-
druga „szuka ziemi”,
-
różnica widoczna nawet przy wolnym chodzie.
I to jest moment, w którym:
-
przestajemy mówić o palcach,
-
a zaczynamy mówić o całym wzorcu lokomocji.
Dlaczego nie wystarczy „patrzeć na stopę”
Bardzo częsty błąd:
„Skupmy się na samej stopie, bo tam jest problem”
Tymczasem w GSP zawsze patrzymy:
-
na relację stopy do kolana,
-
kolana do biodra,
-
biodra do miednicy,
-
i miednicy do tułowia.
Bo stopa Mortona rzadko działa w próżni.
Jeśli w chodzie widzimy:
-
brak rotacji miednicy,
-
sztywną stronę podporową,
-
brak pracy ramienia po przeciwnej stronie,
to wiemy, że:
stopa tylko dopasowała się do problemu wyżej
Diagnostyka to nie lista testów
W GSP nie mamy „testu na stopę Mortona”, który:
-
daje wynik pozytywny lub negatywny,
-
kończy temat,
-
i mówi, co robić dalej.
Diagnostyka to proces zbierania informacji:
-
z obserwacji,
-
z ruchu,
-
z reakcji ciała na obciążenie.
To dlatego dwie osoby z tą samą stopą Mortona:
-
dostają zupełnie inne interwencje,
-
w innej kolejności,
-
i z innym punktem startowym.
Dlaczego bez chodu nie da się podjąć dobrej decyzji
Jeśli nie zobaczysz:
-
jak stopa pracuje w czasie,
-
jak ciało przechodzi nad podporą,
-
jak wygląda moment wybicia,
to każda decyzja:
-
o wkładce,
-
o ćwiczeniach,
-
o „wzmacnianiu stopy”,
jest zgadywaniem.
Czasem trafnym.
Często nie.
A przy stopie Mortona zgadywanie zwykle kończy się:
-
utrwaleniem kompensacji,
-
przesunięciem problemu wyżej,
-
albo pojawieniem się nowego bólu w innym miejscu.
Dlatego w GSP diagnostyka stopy nie kończy się na statyce, ale zawsze obejmuje ocenę ruchu i chodu - Przeczytaj więcej o >> diagnostyce stopy <<
Kompensacja lokalna w stopie – co naprawdę przejmuje pracę, gdy I promień wypada z gry
Kiedy w chodzie dochodzi do ucieczki z I promienia, stopa nie przestaje działać.
Wręcz przeciwnie – zaczyna działać za bardzo.
To kluczowy moment do zrozumienia stopy Mortona:
problemem nie jest brak pracy,
problemem jest zła praca w złej roli.
I promień wypada – ktoś musi przejąć stabilizację
W fizjologicznym wzorcu:
-
I promień przyjmuje obciążenie,
-
paluch stabilizuje przodostopie,
-
łuk podłużny sprężyście magazynuje i oddaje energię,
-
stopa przenosi, a nie trzyma ciężar.
Gdy I promień nie wchodzi do gry:
-
ciężar nie znika,
-
musi zostać przejęty,
-
a stopa uruchamia strategie zastępcze.
Najczęściej robią to:
-
II i III promień,
-
mięśnie krótkie stopy,
-
odwodziciel palucha,
-
oraz struktury bierne przodostopia.
Przodostopie jako „hamulec”, nie sprężyna
Jednym z pierwszych objawów kompensacji jest zmiana funkcji przodostopia.
Zamiast:
-
przyjąć obciążenie,
-
przekazać je dalej,
-
i umożliwić wybicie,
przodostopie zaczyna:
-
hamować ruch,
-
stabilizować w miejscu,
-
„trzymać” ciężar ciała.
Efekt?
-
uczucie twardości stopy,
-
zmęczenie przodu stopy po chodzeniu,
-
pieczenie, mrowienie,
-
czasem ból punktowy pod II–III głową śródstopia.
To nie jest słaba stopa.
To jest stopa przeciążona funkcją stabilizacji, której nie powinna pełnić.
Odwodziciel palucha – mięsień, który bardzo często robi za dużo
W kontekście stopy Mortona odwodziciel palucha bywa:
-
nadaktywny,
-
skrócony,
-
tkliwy,
-
„silny” w testach manualnych.
I bardzo często słyszymy:
„Trzeba go wzmocnić, bo paluch nie pracuje”
Tymczasem w wielu przypadkach:
-
on już pracuje,
-
tylko nie jako element stabilizacji dynamicznej,
-
lecz jako blokada bezpieczeństwa.
Jeśli:
-
I promień nie jest używany,
-
a ciężar idzie przez przód stopy,
odwodziciel palucha próbuje:
-
ustabilizować paluch,
-
poszerzyć bazę podparcia,
-
ochronić przodostopie przed zapadnięciem.
Wzmacnianie go bez zmiany wzorca:
-
zwiększa napięcie,
-
usztywnia stopę,
-
pogłębia problem zamiast go rozwiązać.
2️⃣ Biomechanika przeciążenia odwodziciela palucha i wpływ nieaktywności mięśnia strzałkowego długiego >> czytaj więcej <<
Mięśnie krótkie stopy – dużo napięcia, mało jakości
Mięśnie krótkie stopy w stopie Mortona często:
-
są ciągle „włączone”,
-
reagują nadmiernie na obciążenie,
-
tracą zdolność modulacji napięcia.
To dlatego stopa:
-
szybko się męczy,
-
gorzej reaguje na zmiany podłoża,
-
gorzej adaptuje się do tempa i długości kroku.
I znów – to nie jest brak siły.
To brak elastycznej kontroli.
Dlaczego ćwiczenia „na stopę” często nie działają
Klasyczny schemat:
-
chwytanie ręcznika palcami,
-
gumki na paluch,
-
aktywacje mięśni krótkich,
-
„short foot”.
Same w sobie nie są złe.
Ale w złym momencie robią więcej szkody niż pożytku.
Jeśli stopa:
-
już stabilizuje za dużo,
-
kompensuje brak pracy wyżej,
-
i pracuje w trybie ochronnym,
to dokładanie jej:
-
jeszcze więcej stabilizacji,
-
jeszcze więcej napięcia,
-
jeszcze więcej kontroli,
jest jak:
proszenie zmęczonego mięśnia, żeby ratował sytuację jeszcze bardziej.
Efekt:
-
krótkotrwała poprawa czucia,
-
długofalowe pogorszenie funkcji,
-
przesunięcie problemu w kolano lub biodro.
Łuk podłużny – most, który przestaje pracować sprężyście
Jednym z najbardziej niedocenianych elementów jest zachowanie łuku podłużnego.
W stopie Mortona z kompensacją często widzimy:
-
łuk, który „trzyma się” napięciem,
-
brak płynnej deformacji w fazie podporu,
-
sztywność tam, gdzie powinna być sprężystość.
To dlatego:
-
wybicie jest krótsze,
-
krok mniej ekonomiczny,
-
a reszta ciała musi „dopchnąć” ruch.
Stopa przestaje być elementem przekazu energii.
Staje się elementem oporu.
3️⃣ Biomechanika łuku podłużnego stopy jako mostu klinowatego – wpływ na funkcję i stopę Mortona >> czytaj więcej <<
Kluczowa myśl: lokalna kompensacja to nie miejsce interwencji
To jeden z najważniejszych wniosków w pracy ze stopą Mortona.
Jeśli:
-
skupisz się wyłącznie na stopie,
-
próbujesz „naprawić” to, co ona robi źle,
-
bez zmiany warunków wyżej,
to:
-
stopa dalej będzie kompensować,
-
tylko innym sposobem.
Dlatego w GSP lokalna kompensacja:
-
jest źródłem informacji,
-
a nie głównym celem terapii czy treningu.
Co robimy z tą wiedzą dalej
Skoro wiemy, że:
-
stopa przejęła funkcję, która nie powinna do niej należeć,
-
a problem nie zatrzymuje się lokalnie,
to logicznym krokiem jest zapytać:
dokąd ta kompensacja idzie dalej?
Kończyna dolna w kompensacji – jak stopa Mortona zmienia kolano, biodro i oś nogi
Stopa Mortona bardzo rzadko „kończy się” na stopie.
Jeśli I promień wypada z gry, a przodostopie przejmuje stabilizację, to oś kończyny dolnej musi się do tego dostosować.I robi to szybko.
Cicho.
Bez pytania o zgodę.
Pięknie pokazał całą kompensację w ciele nasz trener GSP Michał Szczerbin, który wstawił ją na instagram.
Od stopy do piszczeli – początek zmiany osi
Pierwszym segmentem, który reaguje na zmianę pracy stopy, jest piszczel.
Jeśli:
ciężar nie przechodzi płynnie przez I promień,
przód stopy przejmuje funkcję hamującą,
wybicie jest skrócone lub „uciekające”,
to piszczel:
traci stabilne prowadzenie,
zaczyna rotować w sposób kompensacyjny,
przestaje być „przedłużeniem stopy”.
To bardzo często objawia się:
rotacją wewnętrzną lub zewnętrzną piszczeli,
uczuciem niestabilności kolana,
przeciążeniem przyśrodkowej lub bocznej strony stawu kolanowego.
I znów – kolano nie jest winne.
Kolano adaptuje się do tego, co przyszło z dołu.Kolano jako ofiara strategii stopy
Kolano nie lubi rotacji bez kontroli.
A dokładnie to dostaje przy stopie Mortona.Widzimy wtedy:
tendencję do koślawienia lub szpotawienia,
brak płynnego przejścia osi w fazie podporu,
„uciekające” kolano przy obciążeniu dynamicznym.
W treningu wygląda to tak:
przysiad „rozjeżdża się”,
wykrok po jednej stronie jest niestabilny,
step-upy są asymetryczne,
a kolano „ciągle trzeba pilnować”.
Problem?
Nie w kolanie.
Tylko w tym, że kolano próbuje ustabilizować coś, co powinno wydarzyć się w stopie i biodrze.Biodro – miejsce, w którym kompensacja się utrwala
Jeśli kolano zaczyna pracować kompensacyjnie, biodro musi się dostosować.
Najczęstsze scenariusze:
ograniczenie rotacji zewnętrznej lub wewnętrznej,
brak stabilnej fazy podporu,
biodro „ucieka” zamiast przyjmować ciężar.
To moment, w którym pojawiają się:
bóle pachwiny,
ciągnięcie pośladka,
przeciążenia przyczepów,
uczucie „braku mocy” w jednej nodze.
I bardzo często słyszymy:
„Mam słaby pośladek”
„Nie mogę go aktywować”
„Czuję, że biodro nie trzyma”Tylko że biodro nie ma prawa trzymać, jeśli:
stopa nie przekazuje obciążenia,
kolano nie ma stabilnej osi,
a cała kończyna pracuje w trybie awaryjnym.
Funkcjonalna różnica długości kończyn
Jednym z częstszych, a najmniej rozumianych efektów stopy Mortona jest:
funkcjonalna różnica długości kończyn dolnych
Nie anatomiczna.
Funkcjonalna.Czyli:
jedna noga szybciej „oddaje” ciężar,
druga dłużej go trzyma,
jedna strona skraca fazę podporu,
druga ją wydłuża.
Efekt?
asymetria kroku,
nierówna praca bioder,
przeciążenia jednostronne,
wrażenie, że „jedna noga jest krótsza”.
I znów – to nie kość.
To strategia ruchu wynikająca z tego, jak stopa radzi sobie (albo nie) z obciążeniem.Dlaczego wzmacnianie biodra często nie rozwiązuje problemu
Klasyczne podejście:
„wzmocnij pośladek”,
„zrób więcej jednonóż”,
„kontroluj kolano”.
To wszystko może mieć sens.
Ale tylko wtedy, gdy:
stopa i oś kończyny dolnej pozwalają biodru pracować.
Jeśli nie:
biodro będzie wzmacniane na kompensacji,
pośladek będzie „aktywny”, ale nie funkcjonalny,
a problem wróci przy pierwszym większym obciążeniu.
Dlatego w GSP:
nie zaczynamy od biodra,
tylko sprawdzamy, czy biodro ma warunki do pracy.
Kluczowy moment: przejście kompensacji wyżej
Jeśli:
stopa nie oddaje energii,
kolano stabilizuje rotację,
biodro nie przyjmuje obciążenia,
to ciało szuka kolejnego miejsca ratunkowego.
I bardzo często jest nim:
staw biodrowo-krzyżowy,
miednica,
i dalej – tułów.
To tam zaczynają się:
bóle krzyża,
asymetrie ustawienia miednicy,
brak rotacji tułowia,
problemy po przeciwnej stronie barku.
I dokładnie tam przechodzimy w kolejnym rozdziale.
Staw biodrowo-krzyżowy i miednica – gdzie naprawdę „wychodzi” stopa Mortona
Jeśli kompensacja wynikająca ze stopy Mortona nie zostanie „rozładowana” na poziomie stopy, kolana lub biodra, ciało musi przenieść ją wyżej.
I bardzo często robi to w miejscu, które:
jest kluczowe dla lokomocji,
łączy dół z górą,
i ma ogromną tolerancję na adaptacje.
Czyli w stawie biodrowo-krzyżowym i miednicy.
Dlaczego SI joint jest tak podatny na kompensacje
Staw biodrowo-krzyżowy:
nie jest stawem ruchowym w klasycznym sensie,
ma bardzo mały zakres ruchu,
ale ogromne znaczenie dla przenoszenia sił.
Jego zadaniem jest:
przyjąć siłę z kończyny dolnej,
zsynchronizować ją z ruchem miednicy,
i przekazać dalej do tułowia.
Jeśli siła z dołu jest:
niesymetryczna,
opóźniona,
„uciekająca” w czasie,
to SI joint musi to skompensować.
I robi to poprzez:
zmianę ustawienia,
zmianę napięć więzadłowych,
zmianę rytmu nutacji i kontrnutacji.
Jednostronna praca stawu biodrowo-krzyżowego
Przy stopie Mortona bardzo często widzimy:
wyraźną dominację jednej strony,
miednicę, która „chętniej” pracuje tylko w jedną stronę,
zaburzoną rotację podczas chodu.
Dlaczego?
Bo jeśli jedna stopa:
szybciej oddaje ciężar,
skraca fazę podporu,
nie generuje efektywnego wybicia,
to miednica:
nie dostaje symetrycznego sygnału z dołu.
Efekt:
jedna strona wchodzi w nutację,
druga zostaje w kontrnutacji,
a ruch przestaje być naprzemienny.
Nutacja i kontrnutacja – klucz do zrozumienia problemu
W zdrowym chodzie:
miednica rytmicznie rotuje,
SI joint pracuje naprzemiennie,
obciążenie przechodzi płynnie z nogi na nogę.
Przy stopie Mortona z kompensacją:
jedna strona „zamyka się” szybciej,
druga przejmuje więcej pracy,
rytm zostaje zaburzony.
To prowadzi do:
przeciążeń po jednej stronie krzyża,
uczucia sztywności „centralnie”, ale bólu jednostronnego,
problemów, które wracają mimo pracy lokalnej.
I bardzo często słyszymy:
„Coś mi się blokuje w krzyżu”
„Jedna strona jest ciągle napięta”
„Jakby miednica nie chciała pracować równo”4️⃣ Różnica długości kończyn dolnych – diagnostyka ruchowa GSP >> czytaj więcej <<
Dlaczego mobilizacje SI joint nie rozwiązują problemu
Mobilizacja, manipulacja, „nastawienie”:
może dać ulgę,
może poprawić czucie,
może zmniejszyć ból.
Ale jeśli:
stopa dalej wysyła ten sam sygnał,
kończyna dolna dalej pracuje asymetrycznie,
wzorzec chodu się nie zmienia,
to staw biodrowo-krzyżowy:
wróci do poprzedniej strategii.
Nie dlatego, że „coś z nim nie tak”.
Tylko dlatego, że dostosowuje się do warunków, jakie dostaje z dołu.Miednica jako filtr kompensacji
W GSP mówimy wprost:
miednica nie jest źródłem problemu –
miednica jest jego wzmacniaczem albo filtrem.Jeśli kompensacja z dołu jest niewielka:
miednica ją „rozprasza”,
objawy mogą być minimalne.
Jeśli kompensacja trwa latami:
miednica zaczyna utrwalać asymetrię,
pojawiają się zmiany napięciowe,
ciało traci zdolność rotacji.
I wtedy stopa Mortona:
przestaje być tylko problemem lokomocyjnym,
a zaczyna wpływać na całą sylwetkę i ruch tułowia.
Typowy obraz kliniczny
U osób ze stopą Mortona i zaawansowaną kompensacją często widzimy:
ból po jednej stronie krzyża,
brak rotacji tułowia w jedną stronę,
„ciągnięcie” w pachwinie po przeciwnej stronie,
trudność w ruchach skrętnych,
asymetrię barków w ruchu.
I to jest moment, w którym wiele osób:
przestaje łączyć problem ze stopą,
zaczyna leczyć „kręgosłup”,
a stopa zostaje zapomniana.
Tułów, bark i szyja – dlaczego stopa Mortona potrafi „zabrać zakres” w górze ciała
Jeśli kompensacja ze stopy Mortona dotarła do miednicy i zablokowała jej rytmiczną rotację, to kolejny segment w łańcuchu musi przejąć ruch.
I bardzo często robi to:
tułów,
obręcz barkowa,
szyja.
Nie dlatego, że „są słabe”.
Tylko dlatego, że ktoś musi wykonać pracę, której nie zrobił dół.Chód to ruch naprzemienny całego ciała – albo… nie jest
W zdrowym wzorcu chodu:
noga i przeciwna ręka współpracują,
miednica i klatka piersiowa rotują względem siebie,
bark nie jest „aktywny”, tylko zsynchronizowany.
To nie jest lokalna praca barku.
To globalny wzorzec naprzemienny.Jeśli jednak:
stopa nie oddaje energii,
miednica rotuje jednostronnie,
SI joint pracuje asymetrycznie,
to naprzemienność się psuje.
I wtedy:
jedna ręka „idzie normalnie”,
druga porusza się krócej albo sztywniej,
tułów zaczyna kompensować ruchem bocznym zamiast rotacyjnym.
Dlaczego bark „nie ma zakresu”, mimo że jest zdrowy
To bardzo częsty scenariusz:
brak zakresu nad głową po jednej stronie,
uczucie blokady z przodu barku,
nadaktywność mięśni szyi,
słaby tylny bark „mimo ćwiczeń”.
I klasyczna odpowiedź brzmi:
„Trzeba mobilizować bark”
Tylko że bark:
nie jest źródłem problemu,
jest miejscem, gdzie problem się ujawnia.
Jeśli tułów:
nie rotuje w jedną stronę,
nie pozwala na elongację,
nie daje barkowi miejsca,
to bark:
nie wejdzie w zakres,
nawet jeśli jest anatomicznie sprawny.
Szyja jako ostatnia linia obrony
Gdy:
stopa nie pracuje,
miednica nie rotuje,
tułów jest sztywny,
szyja bardzo często:
przejmuje mikro-rotacje,
próbuje „wyrównać” wzorzec,
staje się nadaktywna.
Efekt?
sztywność karku po jednej stronie,
bóle głowy,
uczucie napięcia „od stopy do głowy”.
I znów – leczenie szyi w izolacji:
może przynieść ulgę,
ale nie zmienia wzorca,
więc objawy wracają.
Dlaczego ćwiczenia na bark często „nie wchodzą”
Widzimy to regularnie:
face pull robiony idealnie – brak efektu,
Y-raise – „czuję szyję, nie bark”,
ćwiczenia rotatorów – zero przełożenia.
Bo jeśli bark:
nie dostaje rotacji z tułowia,
nie ma stabilnej podstawy z miednicy,
nie jest wpięty w wzorzec chodu,
to ćwiczenia:
działają tylko lokalnie,
nie integrują się z ruchem,
nie zmieniają strategii.
Bark bez dołu ciała jest samotny biomechanicznie.
Spiralny charakter kompensacji
To kluczowe zdanie w GSP:
Ciało kompensuje spiralnie, nie segmentami.
Stopa Mortona:
zmienia obciążenie w podporze,
wpływa na rotację kończyny,
zaburza pracę miednicy,
blokuje rotację tułowia,
ogranicza bark,
przeciąża szyję.
Nie liniowo.
Tylko w spirali.Dlatego:
lokalne naprawy nie działają,
„wzmacnianie” jednego miejsca pogarsza inne,
a ciało ciągle wraca do tej samej strategii.
Kluczowy wniosek tego etapu
Jeśli widzisz u kogoś:
stopę Mortona,
jednostronny ból krzyża,
brak rotacji tułowia,
problem z barkiem po przeciwnej stronie,
to nie są cztery różne problemy.
To jeden wzorzec kompensacyjny.I dopiero z takim rozumieniem można sensownie zaplanować interwencję.
Zasada nadrzędna: nie wzmacniamy kompensacji
Jeśli stopa:
stabilizuje za dużo,
przejęła rolę hamulca,
pracuje w trybie ochronnym,
to nie zaczynamy od jej wzmacniania.
To dotyczy także:
biodra,
kolana,
barku.
Każde wzmacnianie wykonane:
na złej osi,
w złym wzorcu,
przy braku rotacji,
utrwala problem zamiast go rozwiązywać.
Case study Bartka – stopa Mortona od diagnostyki do zmiany wzorca ruchu (GSP Content Premium)
To jest dokładnie ten przypadek, który pokazuje, dlaczego stopa Mortona nie może być analizowana lokalnie.
Bartek trafił do nas:
z jasno opisaną stopą Mortona,
po wcześniejszych próbach pracy lokalnej,
z historią bólu, który wędrował: stopa → kolano → biodro → krzyż.
I – co kluczowe –
z poczuciem, że „robi dużo, a efektów brak”.Etap 1 – diagnostyka w statyce: dużo danych, mało odpowiedzi
W statyce:
skrócony I promień był oczywisty,
przodostopie przejmowało obciążenie,
paluch był obecny, ale bierny,
stopa wyglądała na „aktywną”.
Na tym etapie bardzo łatwo byłoby powiedzieć:
„Skupmy się na stopie”
Ale to nie byłby koniec historii.
To byłby jej początek – i to w złym miejscu.Etap 2 – chód: moment, w którym wszystko zaczęło się składać
Dopiero analiza chodu pokazała:
skróconą fazę podporu po stronie stopy Mortona,
ucieczkę ciężaru na II–III promień,
brak pełnego wybicia,
asymetrię pracy miednicy.
Co ważne:
Bartek nie czuł tych różnic,
subiektywnie „chodził normalnie”,
a kompensacja była dla niego „nową normą”.
To jest dokładnie ten moment, w którym:
ciało działa skutecznie… ale nieefektywnie.
Etap 3 – konsekwencje wyżej: biodro i SI joint
W dalszej analizie wyszło:
jednostronna praca stawu biodrowo-krzyżowego,
ograniczona rotacja miednicy w jedną stronę,
przeciążenie po stronie przeciwnej do stopy Mortona.
To był moment przełomowy, bo:
ból krzyża nie był problemem pierwotnym,
był konsekwencją strategii ruchu,
którą stopa tylko uruchomiła.
Etap 4 – dlaczego nie zaczęliśmy od ćwiczeń na stopę
To dla Bartka było najbardziej zaskakujące.
Zamiast:
gumek,
chwytania ręcznika,
„aktywacji palucha”,
zaczęliśmy od:
zmiany warunków pracy miednicy,
poprawy rytmu chodu,
przywrócenia naprzemienności.
Dopiero kiedy:
faza podporu się wydłużyła,
wybicie zaczęło się pojawiać naturalnie,
a napięcie w przodostopiu spadło,
stopa przestała być problemem numer jeden.
Etap 5 – lokalna praca stopy, ale już w nowym kontekście
I dopiero wtedy:
lokalne ćwiczenia zaczęły działać,
odwodziciel palucha przestał „ciągnąć”,
łuk podłużny odzyskał sprężystość,
a stopa zaczęła współpracować z resztą ciała.
To jest kluczowy moment:
te same ćwiczenia, które wcześniej nie działały,
zaczęły działać – bo zmienił się wzorzec.Efekt końcowy
Nie „naprawiliśmy” stopy Mortona.
Zmieniliśmy:
sposób, w jaki ciało przechodzi przez podporę,
sposób, w jaki miednica rotuje,
sposób, w jaki energia idzie z dołu do góry.
Stopa:
przestała kompensować,
przestała dominować,
wróciła do swojej roli.
I dopiero wtedy:
ból przestał wędrować,
ruch stał się lżejszy,
a trening przestał być walką z ciałem.
Dlaczego ten case jest w Content Premium
Bo tego nie da się pokazać w skrócie.
W Content Premium:
widzisz pełną diagnostykę krok po kroku,
surowe nagrania (bez cięć),
proces decyzyjny – dlaczego tak, a nie inaczej,
i to, czego nie widać w opisach tekstowych.
To nie jest „ładny case study”.
To jest realna praca z człowiekiem, z błędami, korektami i zmianami w czasie.Chcesz zobaczyć, jak to wygląda w praktyce?
Jeśli ten artykuł coś Ci rozjaśnił, to w Content Premium GSP idziemy o kilka poziomów głębiej.
To ponad 115 godzin realnych materiałów:
ponad 100 godzin mentoringów GSP – omawiane przypadki, błędy, decyzje trenerskie
mentoring „Skuteczne tworzenie planów treningowych” – jak łączyć diagnostykę, ruch i programowanie
Content Premium – wszystkie raw materiały, nagrania, case studies, bez cięć i skrótów
To nie jest kurs „do obejrzenia”.
To jest proces myślenia, który możesz wciągnąć do swojej pracy od razu – z klientem, zawodnikiem albo sobą.Dostęp miesięczny: 300 zł
Możesz wejść i wyjść kiedy chceszJeśli chcesz przestać zgadywać i zacząć rozumieć, co naprawdę robisz w ruchu i treningu –
to jest miejsce, w którym to się dzieje.



